Kolejna „starodawna” widokówka

Palmiarnia w parku
(1969, fot. A. Stelmach)
Kolejna „starodawna” widokówka

Palmiarnia w parku
(1969, fot. A. Stelmach)

Długi Targ. Ratusz Głównego Miasta (XIV-XVII w.). Ulica Kaletnicza. Ulica Świętego Ducha.
(1976, fot. R. Dudley, S. Sadowski)
„Futurystyczne” spojrzenie na stolicę. Wtedy robiło to wrażenie.

Widok z ulicy Elektoralnej w kierunku Placu Dzierżyńskieqo
(1980, fot. S Sadowski – KAW)

Miasto położone malowniczo wśród zalesionych wzgórz; słynne z uprawy
winorośli. Ośrodek przemysłowy i kulturalny; miejsce Festiwalu Piosenki
Radzieckiej i Międzynarodowego Festiwalu Zespołów Pieśni i Tańca.
Pomnik Braterstwa Broni. Park Winny. Zakłady Przemysłu Metalowego im. Marcelego Nowotki „Zastal”. Osiedle Piastowskie
(1980, fot. R. Reed, J. Tymiński – KAW)
Czasami widoczki na kartkach zastanawiały swoistą „antykomercyjnością”. Przecież kościół poniżej można było sfotografować zdecydowanie atrakcyjniej. Komentator fisher78 miał na to swoiste wytłumaczenie: Na pewno można było, ale dochodzi tu jeszcze czynnik ludzki… Wysłali fotografa do Poznania, akurat miał dietę na jeden dzień i dwie rolki filmu, napstrykał ratusz, rynek i inne żelazne klasyki. Na koniec zostały trzy klatki na ORWO, zobaczył kościółek. Akurat słońce stało z tej a nie innej strony i kościółek można było uchwycić tylko z tego ujęcia, aby niebo wyszło ładne, nie pod włos. Potem wywołał zdjęcia i pokazał w wydawnictwie, a ktoś wyżej wskazał i wybrał właśnie to. To były inne czasy robienia zdjęć, produkcji widokówek, życia.

Gotycki kościół N. Panny Marii na Ostrowie Tumskim (1431-1448)
(1987, fot. L Surowiec – KAW)
Nowoczesna stolica. Muszę przyznać, że w tamtych latach Warszawa robiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie „światowego” miasta.

Widok na Pałac Kultury i Nauki. Ulica Parkingowa. w głębi hotel „Forum”. Pasaż Śródmiejski. Plac Powstańców Warszawy
(1982, fot. J. Kicman, S. Sadowski – KAW, Z Siemaszko)
Typowa korespondencja znad morza:
Ewik!
Serdeczne pozdrowienia z powiewem słonej bryzy morskiej
przesyłam z Sopotu.
P.S.
Bardzo
się ucieszyłam z pozdrowień, które otrzymałam od Ciebie. W Sopocie
pogoda też jest piękniejsza, tz. 4 dni świeci słońce a potem deszcz i
chmury. Zdążyłam się już opalić i jestem brązowa jak mulat. Na festiwal
się wybieram jako uczestnik – chyba rozumiesz – wystąpię od razu jako
laureat. Chciałam popłynąć wpław do Szwecji ale przy moich
umiejętnościach pływackich (spytaj mama) musiałam wrócić od czerwonej
boji.
Ucałuj całą rodzinkę.

Widok ogólny.
(1978, fot. Z. Siemaszko)
Przekrój PRLu: łopoczące flagi (czerwone i biało-czerwone), cepeliowskie występy i nowe bloki. Chyba przez przypadek zaplątała się tam prywatna inicjatywa. Ale dziś kupcy nie mają szczęścia do kupujących. Czyżby to był wyjątek potwierdzający regułę, że wszędzie stały kolejki?


Gotycki kościół NMP z XIV w. Amfiteatr. Osiedle „Północ” – ulica Władysława IV. Fragment placu Bojowników PPR.
(1981, fot. A. Szymański – KAW)

Mazury
(lata 80-te)
Każdy urlop kiedyś się kończy. Mój też zmierzał ku końcowi i w przedzień długiej, sobotniej drogi oddałem się urokom wczasów agroturystycznych: czyli zabijałem złowione przez moją rodzinę ryby i pluskałem się w miejscowym jeziorku. A na zakończenie relacji przedstawiam współczesną kartkę pocztową firmowaną przez projekt Przyroda MOBI wspomagający organizowanie turystyki w północno-wschodniej Polsce.

Mazury
(2007, http://www.przyroda.mobi)

Krutyń, spływ kajakowy
(2008, wyrób własny)
W czwartek pora na spływ Krutynią. Rzeką tą odbywają się spływy kajakowe, których trasa sięga powyżej 100 kilomentów. Jako typowy mieszczuch zamiast surwiwalowej przygody w deszczu i słońcu, wybrałem leniwą przejażdżkę łodzią po rzece. Rodzinna atrakcja okazała się jeszcze jednym rejsem wycieczkowym tyle że w mniejszym gronie. Pamiętając spływy z lat młodości odczułem wyraźny niedosyt. Smętne oglądanie częściowo już zurbanizowanych brzegów rzeki nie dało tyle emocji co walka wodnym żywiołem przy pomocy własnych rąk i wioseł. A przecież wystarczyło wypożyczyć kajak, zapakować się niego (jak to zrobili turyści na widokówce poniżej) i na kilka dni ruszyć z własnym namiotem. Tylko że wtedy narzekałbym pewnie na deszcz i niewygodną karimatę 🙂

Spływ kajakowy na Krutyni
(lata 60-te)

Kraina Wielkich Jezior Mazurskich
(lata 80-te)
Mazury kojarzą się przede wszystkim z tym co widać na widokówce powyżej: jachty, jeziora, kajaki, namioty. Ale oprócz takich atrakcji mamy jeszcze inne sposoby spędzenia czasu, tym bardziej, że opisywane wcześniej męskie rozrywki w postaci kupna biletu na statek wycieczkowy, oglądania kilkumetrowych zwałów betonu czy (nieopisywanego) wieczornego picia piwa, nie zaspokoją potrzeb młodszej części wycieczki.
Dlatego warto pojechać do Kadzidłowa. Jest tam Park Dzikich Zwierząt, gdzie nasi milusińscy mogą z bliska zobaczyć sporo różnych gatunków zwierząt, a nawet (nie wiadomo czemu sprawia im to taką frajdę) pokarmić kozy. Po tych emocjach (1,5 godziny spaceru) trzeba usiąść w Karczmie pod Psem, gdzie niekoniecznie tanio, ale bardzo smacznie można zjeść małe co-niceco. Klimat tworzony przez starodawne wyposażenie chaty, w której mieści się oberża, wart jest spędzenia tam dłuższej chwili czasu. Polecam naleśnik z kajmakiem i do popicia miętę parzoną ze świeżych liści.

Kadzidłowo
Oberża pod psem, Park Dzikich Zwierząt – stanowisko bocianów, wybieg.
(2008, wyrób własny)