Czas mija nieubłaganie. Niestety dwa tygodnie urlopu właśnie przeleciało. Niestety, bo błogiego lenistwa – nawet jeśli polega ono na tzw. aktywnym wypoczynku – nigdy nie za wiele. Lokalizacja – Łazy. Wbrew deszczowemu początkowi urlopu, miałem okazję – podaję informację za „Głosem Koszalińskim” – spędzać czas w drugim najgorętszym miejscu w Europie. W tym czasie tylko wyspy na Morzu Śródziemnym miały cieplej.

Plaża
(2014, wyrób własny)
Łazy mile leniwe – gdyby ktoś chciał super-intensywny „wypoczynek” może pojechać do pobliskiego Mielna – więc byłem naprawdę zadowolony. Ale nie wszystko było takie fajniusie. Przede wszystkim do minusów należy dopisać palenie węglem w stołówkowych i knajpianych kuchniach. Rekordowe zadymienie było dziełem ośrodka „Złota plaża” – raz miałem wrażenie, że wybuchł pożar, a to tylko rozpalali w piecu. No i jeszcze raz się przekonałem, że jak się późno wyjeżdża, to się trafi na korek. W tym samym miejscu, co dwa lata temu, ale w drodze powrotnej.
Na koniec wpisu zupełnie niepocztówkowe zdjęcie mające prawie pół wieku. Na tym polu znajduje się dziś ośrodek „Solaris”:

Ośrodek „Violetta”
(przełom 60/70, autor nieznany)





