Supraśl

Lektura korespondencji zawartych na odwrotnych stronach pocztówek, jest czasami bardzo ciekawa. Poczytajmy więc, jak wyglądało życie bez telefonów komórkowych (przypominam, że w tamtych czasach rozmowy międzymiastowe zamawiało się zwykle na poczcie). A przecież pilna potrzeba pogadania z koleżanką była – i jest do dziś – silniejsza od cywilizacyjnych ograniczeń:

Kochana Żabciu!
To jest niedaleko Białegostoku(*). Jestem tu dopiero drugi dzień i już strasznie tęsknię. nudzę się i cały czas jem. Przybędzie mi chyba z 5 kg. To już 4 kartka do Ciebie. Jak zobaczę jeszcze coś ładnego, to wyślę Ci. Teraz idę do Lucyny pomagać kopać kartofle i chyba na drugiej ręce porobię sobie odciski. Ona ma ule w ogródku i pyszny miód. No a gruszkach to nie ma co mówić. Jeżeli zdążę, to wrócę jutro, bo na pewno porządnie się rozchoruję z przejedzenia. Najgorsze, że nie wzięłam wierszy ze sobą. Zostało mi tylko słuchanie płyt. Bardzo fajna jest też ta Twoja.
Przesyłam Ci moc całusów
(podpis)

(*) Autorka wyjechała z Warszawy do Łap (też niedaleko Białegostoku), bo stamtąd kartka była wysłana.

Supraśl pałac Bucholców

Liceum Sztuk Plastycznych (d. pałac Bucholców)
(1963, fot. A. Johann, A. Ulikowski)