Z powinszowaniem imienin

Nie dam się pokroić za tę informację – podobno kiedyś można było nagrać swoje życzenia i umiescić na „swojej” pocztówce dźwiękowej, razem z „normalną” piosenką. Czy ta jest właśnie taka? Nie wiem. Ale już chyba nie sprawdzę. Nawet jak kupię sobie jakiś gramofon, to szkoda mi będzie katować go taką „płytą”.

Pocztówka dźwiękowa

Pocztówka dźwiękowa

Obraz Edmunda Burke
(kartka z 1966, nagranie przełom lat 60/70)

„Tysiące świateł”

Pocztówki dźwiękowe, wbrew swej nazwie, nie za bardzo nadawały się do wysyłania pocztą i były raczej namiastką przemysłu płytowego, którego przecież w socjalistycznej Polsce prawie nie było (złośliwi mówią, że dziś w kapitalistycznej Polsce nie jest lepiej, jeśli chodzi o wysokość nakładów). Czasami zdarzały się jednak okazy, które z racji formatu rzeczywiście można było wysłać pocztą. 

Pocztówka dźwiękowa

Pozostaje pytanie dlaczego zalaminowano radziecką widokówkę? Według mnie są dwie możliwe odpowiedzi: Po pierwsze cena – być może taniej było zakupić spory zbiór kartek za wschodnią granicą (widokówki krajowe kosztowały w latach 70-tych kilka złotych, kiedy np. bułka 50 groszy). Po drugie, wśród krajowych kartek nie było zbyt wiele takich, które z racji zawartości mogłyby być sprzedawane w każdym rejonie kraju – zwykle przedstawiały konkretny widoczek np. z Tatr.

Pocztówka dźwiękowa Tysiące świateł

Obraz M. Sidorowa „Nie ucieknie” (na radzieckiej widokówce)
(lata 60-te lub 70-te)

Bałtyk

Ostatni dzień przed feriami. Frekwencja jakaś słaba. Środek zimy. Nie zastanawiając się wiele piszemy kartkę z wakacji…  letnich. Jeśli nie wiecie co znaczy tytuł „satelita”, to informuję, że to po łacinie „członek straży przybocznej”, ale w klasie tłumaczyliśmy to sobie jako „towarzysz”.

Bałtyk
Pocztówka z wakacji

(1986, fot. J. Makarewicz)